Żegnaj szkoło

Jeszcze tylko świadectwo i wakacje

Dla wielu z nas zakończenie roku szkolnego było jednym z najpiękniejszych dni w całym roku. Nie dlatego, że rozdawano świadectwa, ani nawet nie dlatego, że można było pochwalić się dobrymi ocenami. Liczyło się przede wszystkim jedno – przed nami były dwa miesiące wakacji.

Już od początku czerwca trudno było skupić się na lekcjach. Za oknami świeciło słońce, dni stawały się coraz dłuższe, a myślami byliśmy daleko od szkolnych ławek. Ktoś planował wyjazd do babci na wieś, ktoś marzył o kolonii, a ktoś inny zamierzał całe wakacje spędzić na podwórku. Wszyscy jednak odliczali dni do ostatniego dzwonka.

Odświętny dzień

W dniu zakończenia roku szkolnego trzeba było wyglądać odpowiednio. Biała koszula, ciemne spodnie lub spódnica i obowiązkowo wypastowane buty. Wielu uczniów zakładało odświętny strój tylko kilka razy w roku, dlatego już samo przygotowanie do uroczystości miało wyjątkowy charakter.

W starszych rocznikach pamięta się jeszcze szkolne fartuszki i tarcze przyszywane do rękawów. Nieraz przez cały rok były trochę wyblakłe i pomięte, ale na zakończenie roku wszystko musiało wyglądać jak należy.

Uroczyste zakończenie roku szkolnego

Dyrektor przemawia, uczniowie marzą o wakacjach

Uroczystość rozpoczynała się zazwyczaj na szkolnym korytarzu, sali gimnastycznej lub boisku. Był sztandar szkoły, przemówienie dyrektora i podsumowanie minionego roku. Nauczyciele słuchali z uwagą a uczniowie... cóż, uczniowie najczęściej zastanawiali się, kiedy wreszcie dostaną świadectwa.

Największe emocje przeżywali ci, którzy liczyli na czerwony pasek. Świadectwo z wyróżnieniem było powodem do dumy, a dodatkową nagrodą często była książka z pamiątkowym wpisem od dyrektora i wychowawcy.

Dziś takie książki nadal można znaleźć na półkach wielu domów. Czasami wystarczy otworzyć pierwszą stronę, by przypomnieć sobie nazwiska kolegów z klasy, nauczycieli i szkolne lata, które wydawały się wówczas ciągnąć w nieskończoność.

Chwila prawdy

Nie wszyscy wracali jednak do domu w równie dobrych humorach. Dla jednych świadectwo było powodem do radości, dla innych źródłem lekkiego niepokoju. Nic więc dziwnego, że przez lata powstało mnóstwo dowcipów o uczniach i ich ocenach.

Uczniowie ze świadectwami i nagrodami książkowymi

– Jasiu, i jak tam twoje świadectwo?
– A co tam świadectwo! Ważne, żebyśmy zdrowi byli!

Choć były to tylko żarty, wielu uczniów doskonale pamięta emocje towarzyszące drodze do domu ze świadectwem schowanym w tornistrze.

Najpiękniejszy moment

Prawdziwa magia zaczynała się jednak dopiero po zakończeniu uroczystości. Gdy świadectwo było już bezpiecznie schowane, a szkolne obowiązki oficjalnie dobiegły końca, można było wreszcie powiedzieć to, na co wszyscy czekali od wielu tygodni:

Koniec roku szkolnego piórkiem Papcia Chmiela

WAKACJE!

Dwa miesiące wolności wydawały się wtedy niemal wiecznością. Przed nami były rowery, trzepaki, boiska, jeziora, kolonie, obozy i wyjazdy do rodziny. Nie było planów zapisanych w telefonach ani kalendarzy pełnych zajęć. Każdy dzień przynosił nową przygodę, a czas płynął zupełnie inaczej niż dziś.

Kiedy dziś wspominamy szkolne lata, rzadko pamiętamy konkretne lekcje czy sprawdziany. Za to doskonale pamiętamy emocje towarzyszące ostatniemu dniowi szkoły. Uczucie, że wszystko jest jeszcze przed nami, a całe lato dopiero się zaczyna.