
Afryka, której już nie ma
Są filmy, które pamięta się przez fabułę. Są też takie, które zostają w głowie przez klimat. Dla wielu z nas W pustyni i w puszczy należy właśnie do tej drugiej kategorii. Bo choć wszyscy znaliśmy tę historię z książki, to ekranowa wersja miała w sobie coś jeszcze — obraz świata, który dziś już właściwie nie istnieje.
Afryka bez upiększeń
Podczas oglądania filmu widz zostaje rzucony w wir afrykańskiego cierpienia. Mimo iż film był skierowany do dzieci i młodzieży (wszak to była lektura szkolna) to reżyser nie bał się pokazać prawdziwej Afryki tamtych czasów skupiając się na niesamowitym klimacie miast, twarzy tamtejszej ludności a także muzyki. W filmie tym nie brakuje też tematów trudnych: chorób, głodu a także śmierci. Sceny, które były pokazywane wtedy budowały wtedy autentyczność.
Taka Afryka to nie było państwo z pocztówki a świat surowy, momentami brutalny ale przez to ... prawdziwy.

Z zapisków filmowych reżysera:
Pierwszy klaps. Wielka trema. Tomek, już zżyty z nami i zahartowany przez liczne wcześniejsze przygotowania,
nie ukrywał zdenerwowania. Cały dzień przesiedział na planie przysłuchując się próbom, podpatrując zdjęcia. A po pracy przyszedł zgnębiony:
- Nie, psze pana, nic z tego nie będzie! Na samą myśl, że mam stanąć przed kamerą z panem Jasiukiewiczem, szczęka mi lata z tremy.
- Idź i powiedz mu to - doradzałem.
Spojrzał zdezorientowany.
- Jakże? Mam się przyznać? Poważnie pan to mówi?
Poszedł. I natychmiast został wciągnięty do gry.
- A wiesz... - powiedział Jasiukiewicz - i ja czuję tremę. Nie wiem, jak mamy powiedzieć nasz dialog. Pamiętasz tekst? To chodź, przegadamy go sobie sami.
Odeszli alejką coś tam mamrocząc półgłosem. Od tego momentu stali się ojcem i synem. Doświadczony aktor pomagał debiutantowi z ojcowską życzliwością.Trochę grali swoje role także poza planem i myślę, że narzucony przez aktora styl ich „rodzinnego" związku ułatwił Tomkowi przeobrażenie się w Stasia.
Aktorzy – wielkie nazwiska w małych rolach
Ciekawostką, o której dziś rzadko się pamięta, jest fakt, że w filmie nie pojawiło się zbyt wiele znanych nazwisk naszych polskich aktorów. W zasadzie dwójce dzieci towarzyszyło trzech artystów a byli nimi Edmund Fetting, Stanisław Jasiukiewicz oraz Zygmunt Maciejewski. Pierwsza dwójka zagrała ojców dzieci, natomiast Pan Maciejewski zagrał podróżnika Lindego. Wszyscy trzej w całym filmie pojawiają się dość krótko. Zarówno Edmund Fetting, jak i Stanisław Jasiukiewicz pojawiają się na ekranie stosunkowo krótko - zresztą Jasiukiewicz ze względu na swoją chorobę musiał przerwać zdjęcia. Jego postać została zastąpiona przez dublerów - członków ekipy filmowej, którzy byli filmowani tyłem tak by nie było widać ich twarzy. Niestety, nie doczekał się premiery - zmarł klilka miesięcy wcześniej. Jego głos w postprodukucji podłożył inny aktor - na własne życzenie anonimowo (dziś wiemy, że był nim też już nieżyjący Jerzy Kamas).

Staś i Nel, których pokochała cała Polska
Dziś trudno wyobrazić sobie innych odtwórców głównych ról. W postacie Stasia Tarkowskiego i Nel Rawlison wcielili się Tomasz Mędrzak oraz Monika Rosca. Oboje byli wówczas dziećmi i dla wielu widzów na zawsze pozostali właśnie Stasiem i Nel.
Film przyniósł im ogromną popularność. Monika Rosca po latach związała swoje życie przede wszystkim z muzyką, zostając cenioną pianistką. Tomasz Mędrzak kontynuował karierę aktorską, choć dla kilku pokoleń widzów jego najbardziej rozpoznawalną rolą pozostał właśnie Staś Tarkowski.
Co ciekawe, młodzi aktorzy musieli zmierzyć się z wyjątkowo trudnymi warunkami zdjęciowymi. Zdjęcia realizowano między innymi w Egipcie i Sudanie, a afrykański klimat, który tak zachwyca na ekranie, nie zawsze był łatwy do zniesienia dla członków ekipy filmowej.
Muzyka, która nie przeszkadzała obrazom
Choć muzyka nie dominuje w filmie, kiedy już się pojawia — robi wrażenie. Jej autor, Andrzej Korzyński, wspominał po latach, w swojej autobiografii:
„W tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym trzecim dostałem zamówienie na muzykę do "W pustyni i w puszczy". To było wydarzenie. Ludzie kochali Sienkiewicza. Każdą produkcję opartą na jego powieści przyjmowano entuzjastycznie. Ale i oczekiwania były nieprawdopodobne. Reżyser Władysław Ślesicki nie był do mnie w stu procentach przekonany. Napisałem muzykę typu hollywoodzkiego, tak mi się przynajmniej wydawało, a on może oczekiwał czegoś innego? Wstawił się za mną Bogusław Lambach, fantastyczny operator, umiał zdjęciami oddać całą poetykę Afryki. Chciałem, żeby moja muzyka nie zepsuła tych obrazów, żeby była wzruszająca, zachowała piękno płynące z tej opowieści. Trzeba mieć dużo wyobraźni i intuicję.”
O najjaśniejsza z jasnych gwiazd
Prowadź nas w białą dal
Wyciągnij nas spod kołdry mgieł
W rześki dzień złoty jak dźwięk
Oprócz muzyki, którą skomponował do filmu, Pan Korzyński napisał równiez muzykę do piosenki promującej "W pustyni i w puszczy" do tekstu Marka Dutkiewicza. Była to "Gwiazda dnia" śpiewana przez zespół 2+1. Utrzymana w stylistyce popowo-folkowej. Pojawiła się w 1973 roku na pocztówce dźwiękowej Ruchu razem z nagraniem "Baobab". W 1975 roku została umieszczona w wersji skróconej na drugim albumie 2 plus 1 "Wyspa dzieci". Ostatecznie zamykała każdy z czterech odcinków serialu "W pustyni i w puszczy"
A co z wersją z 2001 roku?
Która lepsza: wersja z 1973 czy z 2001 roku? Druga wersja podzieliła nieco widzów. Mimo iż jest bliższa książce i bardziej rozbudowana fabularnie to jednak większość z nas lubi wracać do wersji z 1973 roku. Chyba miała odpowiedni ku temu klimat. Zresztą w telewizjach jest częściej powtarzana niż wersja z 2001 roku.

Kulisy, o których warto wiedzieć
Jeśli ktoś chce zajrzeć za kulisy tej produkcji, warto sięgnąć po wspomnienia reżysera z planu filmowego "Z Tomkiem i Moniką w pustyni i w puszczy". To właśnie tam można znaleźć wiele ciekawostek z planu i zobaczyć, jak wyglądało kręcenie filmu w zupełnie innych realiach niż dziś.
Afrykańskiego słonia w polskim filmie zagrała indyjska słonica występująca w czeskim cyrku, jej treserem był
Niemiec, a zdjęcia wykonano w Bułgarii, która „udawała" Sudan.
(z zapisków filmowych reżysera)
Dlaczego ten film wciąż działa?
Może właśnie dlatego po ponad pięćdziesięciu latach wciąż wracamy do tej ekranizacji. Nie tylko dla przygód Stasia i Nel, ale również dla niezwykłych afrykańskich krajobrazów, muzyki Andrzeja Korzyńskiego i atmosfery wielkiej przygody, której współczesne kino często nie potrafi już odtworzyć.
Dla wielu z nas „W pustyni i w puszczy” z 1973 roku pozostaje nie tylko ekranizacją szkolnej lektury. To także jedna z najpiękniejszych podróży do świata dzieciństwa, kiedy wystarczyło usiąść przed telewizorem, by na chwilę przenieść się na drugi koniec świata.