Piesek w kratkę

Jestem taki jak inne psiaki
naprawdę taki sam
i tylko wygląd dla niepoznaki
troszeczkę inny mam.
Z tylu ogonek, w kratki zielone
z przodu kraciasty nos
tyle mam kratek, że na dodatek
w kratkę też daję głos.

„Piesek w kratkę” to jedna z tych animacji, które starsi widzowie pamiętają z czasów dzieciństwa, choć dziś nieco ustąpiła miejsca bardziej znanym bohaterom polskich dobranocek. Ten sympatyczny bohater był propozycją Studia Miniatur Filmowych w Warszawie i przez lata bawił najmłodszych swoimi pomysłami, psotami oraz nieograniczoną wyobraźnią.

Tytułowy bohater wyczynia najprzeróżniejsze harce i hece, zamieniając swój pokój w prawdziwe królestwo dziecięcej fantazji. Raz staje się ono boiskiem piłkarskim, innym razem areną cyrkową, a jeszcze kiedy indziej Dziki Zachód odwiedza szeryf „Długie Ucho”. Nawet zwykła wizyta w kuchni potrafi przerodzić się w pełną przygód opowieść.

Wszystkie odcinki miały pokazać dzieciom, że przy pomocy wyobraźni i kilku zabawek można stworzyć niezwykły świat pełen przygód. To właśnie ta prosta, ale ponadczasowa idea sprawia, że serial do dziś ogląda się z przyjemnością.

Autorem postaci był Adam Kilian (ten sam co wymyślił lalkę Misia Colargola), znakomity scenograf, ilustrator i projektant. To właśnie on uznał, że bohater musi się czymś wyróżniać. Ponieważ piesek był niewielki, postanowił ubrać go w charakterystyczną kratkę, dzięki której łatwo można było dostrzec go wśród licznych dekoracji i rekwizytów. Co ciekawe, zdobycie odpowiedniego materiału nie było wcale łatwe. Dopiero w Cepelii udało się znaleźć wzór, który idealnie pasował do koncepcji twórcy.

Ale księżyc jest mi świadkiem
że też płatam figle psie
takie różne figle w kratkę
raz się uda a raz nie

Seria wyróżniała się nie tylko pomysłowymi historiami, ale również wpadającymi w ucho piosenkami. W pamięci wielu widzów pozostała choćby ballada o szeryfie „Długie Ucho” (śpiewana przez ówczesne słynne Alibabki) czy piosenka związana z piłką nożną. Muzyka była ważnym elementem każdego odcinka i doskonale uzupełniała przygody bohatera.

„Piesek w kratkę” doczekał się sześciu około dziesięciominutowych odcinków, które powstawały w latach 1968–1972. Przy serialu pracowali między innymi Zofia Ołdak, Andrzej Lach oraz Wanda Chotomska. Adam Kilian odpowiadał za projekt postaci, natomiast teksty piosenek przygotowała Wanda Chotomska.

Produkcja każdego odcinka była niezwykle pracochłonna. Był to film lalkowy, a większość bohaterów animowano metodą poklatkową. Szkieletem pieska był elastyczny drut, który animatorzy wyginali do kolejnych pozycji. Po każdym minimalnym ruchu wykonywano zdjęcie, następnie ponownie zmieniano ułożenie postaci i fotografowano ją raz jeszcze. W ten sposób powstawały kolejne sekundy filmu. Nic więc dziwnego, że przygotowanie jednego odcinka zajmowało nawet dwa miesiące.

Tato nie bój się dentystyKadr z filmu Tato nie bój się dentysty

W 1985 roku Zofia Ołdak postanowiła przypomnieć młodemu pokoleniu przygody sympatycznego bohatera. Wszystkie sześć odcinków zostało połączonych w film „Tato, nie bój się dentysty”. W produkcji wystąpili Marian Glinka oraz Wojciech Pokora, a tytułową piosenkę zaśpiewała Maryla Rodowicz.

Z Panią Zofią Ołdak oraz jej słynnym Pieskiem w kratkę miałem okazję spotkać się osobiście podczas wystawy poświęconej 65-leciu polskiej animacji (rok 2012), zorganizowanej w warszawskim kinie „Kultura”. Była to niezwykle ciepła i serdeczna osoba. Pamiętam, że bardzo martwiło ją to, iż współczesne dzieci coraz rzadziej rozpoznają bohaterów dawnych dobranocek. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się wtedy zrobić pamiątkowe zdjęcie autorki i jej niezwykłego pupila.

Zofia Ołdak

„Piesek w kratkę” pozostaje dziś jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskiej animacji lalkowej. To niewielka produkcja, ale pełna uroku, pomysłowości i dziecięcej fantazji. Dla wielu widzów jest także pięknym wspomnieniem czasów, gdy do dobrej zabawy wystarczała wyobraźnia, kilka zabawek i odrobina wolnego miejsca w pokoju.

Powrót do lat dzieciństwa