Kwiatki na dzień matki

Wanda Chotomska - "Matka"
Jest takie słowo – słowo jedno,
przed którym inne słowa bledną,
słowo jak słońce jaśniejące,
co wszystkie inne słowa gasi.
Słowo z muzyki i uśmiechu,
z zapachu kwiatów i nut ptasich,
słowo, co nigdy nie zawodzi,
wierne i czułe do ostatka,
najbliższe sercu, najpiękniejsze,
jedno, jedyne słowo – Matka.

26 maja to dla wielu z nas jeden z najważniejszych dni w roku. Cofnijmy się pamięcią do lat 70. i 80., by przypomnieć sobie, jak obchodzono wtedy Dzień Matki – święto pełne wzruszeń, własnoręcznie wykonanych laurek i kwiatów wręczanych prosto z serca. Liczył się bowiem gest, pamięć i kilka prostych słów płynących prosto z serca.

Na długo przed świętem w szkołach i przedszkolach rozpoczynały się przygotowania. Dzieci uczyły się wierszyków, piosenek i krótkich przedstawień, które później prezentowały swoim mamom podczas uroczystych akademii. Dla jednych była to wielka radość, dla innych ogromna trema, ale każdy chciał wypaść jak najlepiej.

Apele i akademie z okazji dnia matki

Nieodłącznym elementem Dnia Matki były własnoręcznie wykonywane prezenty. Powstawały kolorowe laurki, papierowe kwiaty, zakładki do książek, pudełeczka na drobiazgi czy ozdobne wazony wykonywane z butelek po kefirze oklejanych gazetą i klajstrem. Dziś mogą wydawać się skromne, ale wtedy były prawdziwymi dziełami sztuki, tworzonymi z ogromnym zaangażowaniem.

Wielu z nas pamięta również wyprawy do kwiaciarni. Za drobne pieniądze odkładane z kieszonkowego kupowało się pojedynczego tulipana, goździka albo gerberę. Wręczany z nieśmiałością bukiet miał często większą wartość niż najdroższy prezent.

Także dziecięca prasa przypominała o zbliżającym się święcie. W „Płomyku”, Płomyczku czy Świecie Młodych można było znaleźć gotowe wzory laurek, wierszyki i pomysły na własnoręcznie wykonane upominki. Dzięki nim nawet mniej uzdolnieni plastycznie uczniowie mogli przygotować coś wyjątkowego dla swojej mamy.

Dzień matki w Świecie Młodych

W wielu domach dzieci starały się tego dnia pomagać bardziej niż zwykle. Sprzątały pokoje, zmywały naczynia, robiły zakupy albo pomagały przygotować obiad. Były to drobne gesty, ale właśnie one sprawiały mamom największą radość.

Dzień Matki w czasach PRL-u miał w sobie coś niezwykle ciepłego i autentycznego. Nie liczyła się wartość prezentu ani jego rozmiar. Najważniejsze było to, by usiąść razem przy stole, wręczyć laurkę, kwiatek i powiedzieć słowo „dziękuję”. Dla wielu mam były to najpiękniejsze chwile, które pamiętały przez całe życie.

Na zakończenie tego artykułu przypomnijmy sobie jedną z najbardziej znanych piosenek poświęconych mamom – „A ja wolę moją mamę” z 1984 roku w wykonaniu Majki Jeżowskiej.

Powrót do lat dzieciństwa