
kosmita, który chciał zjeść kota i podbił telewizję lat 80. i 90.
Oto ALF — najbardziej bezczelny kosmita w historii telewizji. Dla jednych był zabawnym stworkiem z ogromnym nosem, dla innych bohaterem dzieciństwa, którego oglądało się po szkole z kanapką w ręku i charakterystycznym głosem lektora w tle. Tak naprawdę nazywał się Gordon Shumway i miał… 229 lat. Pochodził z planety Melmac — miejsca, gdzie niebo było zielone, trawa niebieska, a słońce purpurowe. Był kapitanem drużyny bulabaseballowej, czyli niezwykle popularnej na Melmacu gry, w której zamiast piłek używano ryb. Po zakończeniu kariery sportowej pracował jako model, a później został strażnikiem orbity. To właśnie podczas jednego z patroli jego planeta eksplodowała, pozostawiając Gordona samotnie dryfującego w kosmosie. Cała jego kosmiczna podróż zakończyła się katastrofą… a dokładniej lądowaniem w garażu rodziny Tannerów.
Alf i Lynn rozmawiają o problemach małżeńskich Kate i Williego:
Alf: - To przecież moja rodzina!
Lynn: - To również MOJA rodzina!
Alf: - Naprawdę!? Nic dziwnego, że ciągle się tu kręcisz.
Tannerowie kontra największy chaos we wszechświecie
Willie Tanner (Max Wright), jego żona Kate (Anne Schedeen) oraz dzieci Lynn i Brian początkowo byli przerażeni niespodziewanym gościem. Szybko jednak okazało się, że największym problemem nie jest fakt, iż mają w domu kosmitę, ale to, że kosmita robi absolutny chaos wszędzie, gdzie się pojawi.
ALF demolował kuchnię, niszczył meble, rozbijał naczynia i regularnie doprowadzał domowników do szaleństwa.
Potrafił podczas mycia samochodu próbować upchać części auta do pralki, a innym razem "zamordował" scyzorykiem… wąż ogrodowy.
Od samego początku czuł się u Tannerów jak u siebie. Jego pierwsze słowa do rodziny doskonale pokazywały charakter tej postaci:
„Zjedzmy coś najpierw, a poznamy się potem. Macie jakiegoś kota?”
I tutaj dochodzimy do jednej z najbardziej pamiętnych cech ALF-a. Na planecie Melmac koty były prawdziwym przysmakiem. Tannerowie robili więc wszystko, aby uratować swojego kota — Szczęściarza (Lucky) — przed trafieniem między kromki chleba a ALF regularnie rzucał tekstami w stylu:
„Dobry kot to pieczony kot.”
albo:
„Hej, Kate! Gdzie trzymasz naczynia? Bo kot nie mieści się w tosterze!”
To właśnie ten absurdalny humor sprawił, że serial pokochały miliony widzów na całym świecie.
Jak powstał serial ALF?
Pomysłodawcą serialu był lalkarz Paul Fusco, który jednocześnie użyczał głosu kosmicie i najczęściej nim sterował. Według krążącej do dziś anegdoty podczas spotkania z producentem NBC Brandonem Tartikoffem Fusco wyciągnął kukłę ALF-a i zaczął improwizować scenkę. Kosmita najpierw znudzonym wzrokiem rozglądał się po pomieszczeniu, a następnie… wysmarkał nos w rękę i wytarł ją w ubranie producenta.
Brzmi absurdalnie? Właśnie dlatego NBC zainteresowało się projektem. W czasach grzecznych i bezpiecznych sitcomów ALF był czymś kompletnie innym.
Serial emitowano w latach 1986–1990. Powstały 102 odcinki, które szybko uczyniły kosmitę jedną z największych gwiazd telewizji końca lat 80.

Alf i Lynn przygotowywali kolację dla Williego i Kate.
Lynn: - Czy rodzice mogą już wejść?
Alf: - Chwileczkę, tylko przetrę talerze śliną.
Lynn: - Nie musisz.
Alf: - Dobra, niech jedzą z brudnych.
Piekło na planie kultowego sitcomu
Choć na ekranie wszystko wyglądało zabawnie i lekko, praca na planie okazała się prawdziwym koszmarem dla aktorów.
Dwudziestoparominutowy odcinek potrafił powstawać nawet ponad 20 godzin. Plan filmowy został zbudowany około metr nad ziemią, aby lalkarze mogli poruszać się pod podłogą i sterować ALF-em przez specjalne zapadnie. Po niemal każdym ujęciu trzeba było przerywać zdjęcia i przygotowywać mechanizmy od nowa.
To właśnie dlatego serial nie był nagrywany przy publiczności. Charakterystyczny śmiech widowni dodawano dopiero w postprodukcji.
Z czasem atmosfera na planie zaczęła robić się coraz bardziej napięta. Aktorzy mieli poczucie, że grają wyłącznie „dla kukły”, która stała się prawdziwą gwiazdą serialu.
Max Wright (Willie) był podobno kompletnie wykończony fizycznie i psychicznie. Po nagraniu ostatniej sceny miał po prostu zabrać swoje rzeczy i bez słowa opuścić studio. Andrea Elson, serialowa Lynn, po latach przyznała, że zmagała się z depresją i bulimią, a Anne Schedeen (Kate) wspominała, iż dla wielu członków ekipy praca przy serialu była daleka od rodzinnej atmosfery widocznej na ekranie.
Najlepiej podsumowała to Andrea Elson słowami: "Gdyby ALF trwał jeszcze jeden sezon, wszyscy byśmy powariowali.”
Polska pokochała ALF-a
Choć ALF pojawił się w amerykańskiej telewizji już w 1986 roku, do Polski dotarł dopiero 18 marca 1991 roku za sprawą Telewizji Polskiej. I właśnie tak zapamiętało go całe pokolenie widzów: z lektorem, lekko zaszumionym obrazem, oglądany po szkole lub wieczorem, często nagrywany na kasety VHS.
Później serial emitowały także Polsat, TVN oraz TVN7, dzięki czemu kolejne pokolenia mogły poznać najbardziej sarkastycznego kosmitę świata.
Popularność serialu była tak ogromna, że powstała również kreskówka pokazująca życie ALF-a na Melmacu, seria komiksów wydawanych przez Marvel Comics, karty kolekcjonerskie, zabawki, a nawet album muzyczny nagrany przez niemieckiego aktora dubbingowego Tommiego Pipera (użyczający głosu Alfowi w wersji niemieckiej).

Alf przy grze w karty: Nigdy nie stawiam więcej niż mogę przegrać. Stawiam samochód Willy'ego!
Dlaczego zakończenie serialu rozczarowało widzów?
Podczas emisji czwartego sezonu oglądalność serialu zaczęła spadać. NBC podjęło więc decyzję o skasowaniu produkcji. Problem polegał na tym, że twórcy byli przekonani, iż powstanie piąty sezon (przynajmniej tak ich ustnie zapewniono). Dlatego finał zakończono dramatycznym cliffhangerem — ALF został schwytany przez amerykańskie wojsko. I… na tym koniec.
Widzowie przez lata nie mogli pogodzić się z faktem, że po tylu sezonach sympatyczny kosmita skończył jako obiekt badań wojskowego laboratorium.
Co prawda po latach powstał film „Projekt ALF”, ale wielu fanów do dziś nie uznaje go za prawdziwe zakończenie serialu. Zabrakło rodziny Tannerów, zabrakło emocji, a sam film nie dawał satysfakcjonującego zamknięcia historii.
Kosmita, którego trudno zapomnieć
Mimo upływu lat ALF pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych seriali swojego pokolenia. Sarkastyczny humor, rodzinny klimat i absurdalne pomysły sprawiły, że Gordon Shumway na dobre zapisał się w historii popkultury. I chociaż od jego lądowania w garażu Tannerów minęły już dekady, dla wielu widzów nadal pozostaje tym samym kosmitą, którego oglądało się z uśmiechem przed telewizorem w latach 90.